Właściciele klubów sportowych maja pewnie dylemat, i jest on dla wielu z nich poważny. Czy wpuścić wszechobecne i tak media na stadiony, by relacje na szeroką skalę wydostawały się do kibiców, którzy nie mają ochoty śledzić wydarzeń na żywo, na stadionie lub w hali sportowej? Głównie chodzi o pewien konflikt interesów. Kluby chcą otrzymywać jak największy wpływ z biletów, a wiadomo, że gdzie pojawiają się media to kibiców przychodzi mniej, bo przecież relację można śledzić w Internecie lub w telewizji, na żywo lub z lekkim opóźnieniem. Kiedy pogoda niepewna, albo nie chce się nam ruszyć z domu, to pewnym jest, ze nie zapłacimy za bilet wstępu idąc na stadion, gdyż przecież relację mamy w mediach. Jeśli tych relacji by nie było, a jutro rano można by przeczytać wynik w prasie, to z pewnością bardzo dużo osób, nawet z tych leniwszych, pojawiło by się jednak by dopingować na żywo swoją drużynę. Jeśli transmisję prowadzi telewizja, to płaci ona konkretne pieniądze klubowi, za prawo do transmisji, jednak tracimy też na wpływach z biletów. Kiedy media kupią prawa, to May pewny zysk, bo nie wiemy ile kibiców by przyszło w innym przypadku. Często dużo zależy od pogody, czy klasy przeciwnika, z jakim ma się zmierzyć nasz zespół. Jest jeszcze trzecia strona medalu, jeśli mecz pojawia się w mediach to i logo sponsorów są w mediach reklamowane, czasami sponsorom bardzo zależy by reklama była medialna. Samo pokazanie migawki, gdy trwają wiadomości, nie wystarczy sponsorom.


Wiele osób narzeka, że telewizja w swojej ramówce nie przedstawia nic co warto by zobaczyć. To bardzo powszechne mniemanie. Im więcej stacji telewizyjnych, tym mniej nam się podoba, tym bardziej nie wiemy co oglądać. Media głównie nastawione są na rozrywkę, co jest logiczne raczej. Wiele osób, kiedy przyjdzie z pracy czy szkoły, chciałoby obejrzeć coś lekkiego, wesołego. Media dobrze o tym wiedzą, dlatego telewizja, radio i Internet lubią serwować nam rozrywkę. Czasem zarzuca się, iż telewizja publiczna, jako główne media, przedstawia nam za mało nauki, programów merytorycznie dobrych, wartościowych a za dużo karmi nas słabą rozrywką. Niedawno mieliśmy przesyt reality show, teraz mamy przesyt programów, gdzie znani ludzie tańczą, śpiewają, odgadują, robią różne przedziwne rzeczy. Z początku to bawi, ale takie media szybko czeka przesyt. Ileż to można oglądać? Zaczynają krzywić się widzowie. Tak samo jest z Internetem. Nowoczesne media też dotknęła ta sprawa. Bardzo popularne były do niedawna portale, gdzie można było nawiązać kontakty lub przeczytać plotki z życia gwiazd cieszyły się bardzo dużą popularnością, teraz te media notują spadek zainteresowania. Brzydko mówiąc, chyba się przejadło użytkownikom. Wielu z nich czeka na wartościowe programy, wartościowy kontent stron internetowych, tak by media mogły nie tylko bawić ale też i uczyć. Swoją drogą dużo też jest wiadomości, informacji i reklamy. Tu też mamy przesyt. Wolelibyśmy więcej programów edukacyjnych.

POLECAMY: